20130413 BICIE PIANY…

Przedstawiamy wypowiedź Waldemara Spychalskiego Prezesa Oddziału regionu Olsztyn jakiej udzielił Władysławowi Kusiakowi Redaktorowi Naczelnemu

Przeglądu Leśniczego.




Nie stać nas na to, aby przegadywać wiele godzin, choćby na bardzo ważne tematy i z bardzo ważnymi ludźmi, ale zupełnie bez rezultatu

Waldemar Spychalski Prezes oddziału SPL regionu Olsztyn - wypowiedź po konferencji

 

1. Twoja wypowiedź na konferencji w Puszczykowie wywołała sporo kontrowersji.

Dla mnie to oznacza, że wywołała ona, przynajmniej częściowo, zamierzony efekt. W końcu miała ona miejsce w części programu zatytułowanej „dyskusja”. Nie wyobrażam sobie dyskusji bez kontrowersyjnych wypowiedzi, ponieważ w przeciwnym razie pozostaje nam tylko wzajemne poklepywaniesiępo plecach.

 

2. Porównywanie rozmów przedsiębiorców leśnych z przedstawicielami Lasów Państwowych do „bicia piany”...

Zarówno ja, jak i większość kolegów przedsiębiorców zdążyła już przywyknąć, że wszelkie uwagi krytyczne dotyczące Lasów Państwowych zazwyczaj powodują oburzenie się większości ich przedstawicieli. Oburzanie się na osobę, która prezentuje odmienne poglądy zamiast podejmowania merytorycznej dyskusji było wśród nich zawsze reakcją typową. Możemy przyjąć, że popełniłem błąd, traktując punkt „dyskusja” zawarty w programie konferencji zbyt dosłownie, ponieważ powinienem był wiedzieć, że w naszych oficjalnych relacjach z Lasami, to słowo ma inne znaczenie niż ogólnie rozumiane i przyjęte.

„Biciem piany” nasze spotkania nazwała moja żona, kiedy próbowałem jej wytłumaczyć, że muszę jechać na ważną konferencję do Puszczykowa. Zadała mi konkretne pytanie: „Co przez te 20 lat zdołaliście osiągnąć?”. I wtedy uświadomiłem sobie, co później na konferencji powiedział prezes Jan Kubiak, że „Zniesienie konieczności korowania pni w lesie jak na 20-letnią współpracę to stanowczo za mało. Delikatnie mówiąc, nasze osiągnięcia są więcej niż skromne.

 

3. Twoją wypowiedź skomentowano jako wylewanie osobistych żalów i w dodatku nie na temat.

Ta wypowiedź oburzyła z kolei przedsiębiorców. Na konferencji, której przewodnim tematem była współpraca pomiędzy LP a przedsiębiorcami leśnymi, mówienie o tejże współpracy, chociażby w kontekście zupełnego jej braku, nie może być nazwane mówieniem nie na temat! Poza tym poruszyłem sprawę Zespołu Doradczego, dziękując dyrektorowi Piotrowi Grygierowi za „bezowocny trud”, włożony w obliczanie stawek minimalnych, a właśnie prace tego Zespołu stanowiły temat jednego z referatów na konferencji. Wreszcie:od kiedy to zadaniem moderatora jest ocena wypowiedzi uczestników dyskusji?!

 

4. Nie można chyba mówić o całkowitym braku współpracy skoro odbywają się dofinansowane przez Lasy spotkania i konferencje.

Owszem można, ponieważ my przedsiębiorcy jesteśmy bardziej niż leśnicy nastawieni na efekty naszych działań. Od skuteczności działania zależy nasz byt. Nie stać nas na to, aby przegadywać wiele godzin, choćby na bardzo ważne tematy i z bardzo ważnymi ludźmi, ale zupełnie bez rezultatu. A trudno jest mówić o owocnej współpracy, kiedy z historii naszych spotkań z Dyrektorem Generalnym wynika tylko jedno: w Lasach naszymi problemami nikt się nie przejmuje, co potwierdza np. parokrotne przesuwanie terminu spotkania Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych - Adam Wasiaka z przedsiębiorcami leśnymi. Z drugiej strony staram się zrozumieć fakt, że Dyrektor Generalny ma dużo ważnych spraw i na wszystkie może nie wystarczyć czasu. Natomiast to, że przed ostatnim spotkaniem, jakie miało miejsce w Gołuchowie, nikt ze strony leśników nawet się nie zapoznał z naszymi pytaniami kierowanymi do Dyrektora Generalnego dowodzi jednego:w Lasach tak naprawdę nikomu nie zależy, żeby szukać porozumienia oraz argumentów do rozmowy z zulami, przynajmniej na szczeblu Dyrekcji Generalnej. Spotkanie, tak jak wiele poprzednich musiało się odbyć i zostać „odfajkowane”. I tak się też stało.

 

5. Czemu służyło wystąpienie przedsiębiorcy leśnego - Waldemara Spychlaskiego?

Jeżeli Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych od lat zapewnia nasz Zarząd Główny o tym, że Stowarzyszenie Przedsiębiorców Leśnych jest jej ważnym partnerem, ale z drugiej strony, nawet nie próbuje poznać naszych problemów, nie mówiąc o pomocy w ich rozwiązywaniu, to w końcu ktoś musiał zauważyć i powiedzieć, że coś jest nie tak.

Na nasze spotkania od lat przyjeżdżają poważni ludzie: dyrektorzy regionalnych dyrekcji LP, naczelnicy wydziałów, nadleśniczowie oraz przedsiębiorcy - właściciele dużych firm. Tacy ludzie mają zazwyczaj wiele obowiązków i bardzo mało czasu. Dotychczasowa praktyka jest taka, że podczas konferencji, przez 3 dni omawiane są problemy branży, trwoniąc cenny czas, ponieważ mimo zapisanych wniosków - nic się dalej z nimi nie dzieje. Brak jest jakichkolwiek konkretnych wyników!Choćby przez szacunek dla tego gremium należało wstać i zapytać: Panie iPanowie, nie marnujmy czasu, zróbmy coś na prawdę, nie tylko „dla picu”, ależeby znowu nie wyszło, że „góra urodziła mysz”!

 

6. Jakie są wyniki pracy Zespołu Doradczego ds. przy Dyrektorze Generalnym Lasów Państwowych?

Przyznaję, że pokładałem duże nadzieje wwynikach pracy Zespołu kierowanego przez dyrektora Piotra Grygiera, zwłaszcza w odniesieniu do ustalenia stawek minimalnych za usługi leśne. Nazywałem je „wyważaniem otwartych drzwi", bo przecież od lat każda pani w biurze rachunkowym potrafi wyliczyć narzut kosztów płacy i zrobi to równie dobrze jak Zespół Doradczy. Lasom Państwowym ta czynność zabrała aż 15 lat, ale trzeba się cieszyć, że do tego doszło! Miałem nadzieję, że skończy się wreszcie argumentacja w stylu: „A ja znam taką firmę, która przy obecnych stawkach zatrudnia legalnie wszystkich pracowników i... świetnie im płaci!”. Tak właśnie szerzy się wiara w iluzję, że skoro są już takie firmy to może być ich coraz więcej. Dyrektor Grygier ze swoim Zespołem wyznaczył granice tej iluzji, ale wyniki jego pracy schowano do szuflady i tego na prawdę powinniśmy żałować...  

Nieuczciwe firmy mogą ciąć ceny w dół, szkodząc bardzo rynkowi usług leśnych, ponieważ nie ma dotąd definicji rażąco niskiej ceny. A tejże nie będzie można nigdy zdefiniować, jeśli nie ustalimy i nie zatwierdzimy przynajmniej raz do roku stawek minimalnych. Błędne koło zamyka się.

 

7. Jakich rezultatów oczekujesz po spotkaniach leśników i przedsiębiorców?

Leśnicy sądzą, że nam chodzi wyłącznie o podwyżki. To jest jeszcze jedno źródło naszych nieporozumień. Warto rozejrzeć się po sali -kto z przedsiębiorców przyjeżdża na spotkania. W większości są to ludzie w bardziej niż średnim wieku, dobrze sytuowani, którzy zawodowo już coś osiągnęli. Nie potrzebują więc wyciągać ręki po dodatki od Lasów. Dla wielu z nich usługi leśne w Lasach Państwowych w Polsce stanowią tylko niewielki margines całej działalności. Np. Henryk Wons przyznał się, że w obrotach jego firmy pozycja usługi leśne dla Lasów Państwowych stanowi ok. 8%. W mojej firmie wygląda to podobnie, ponieważ większą część działalności prowadzę za granicą. Takich firm jest więcej. Spotykamy się, ponieważ niektórym z nas osiągnięcie pewnego statusu majątkowego przestaje wystarczać i chcielibyśmy coś zrobić nie tylko dla siebie. Część z nas uważa, że jeśli można zrobić coś pożytecznego, to koniecznie trzeba.

 

8. Jakie są perspektywy dla współpracy?

Jeżeli prywatne firmy mogą proponować bardzo niskie ceny za swoje usługi, bo na to im pozwala prawo wolnego rynku, to w PGL LP, jako naszej państwowej, "sztandarowej" firmie nie powinno się tolerować w kosztorysach stawek na takim poziomie, żeby wykonawca po odjęciu niezbędnych kosztów pracy nie był w stanie zagwarantować swoim pracownikom pensji na poziomie płacy minimalnej. Dla tak poważnej firmy jest to po prostu „obciach”. Tak to określiłem w swojej wypowiedzi , a próby dowodzenia, że jest inaczej nie świadczą o chęciach do poważnej współpracy, lecz o usiłowaniu "mydlenia nam oczu"...

Dodatkowe informacje