20141014 KATALOG CZY JEDNOSTKI NATURALNE?

Na stronie internetowej drwal.net.pl ukazał się artykuł Marka Bodyła redaktora naczelnego miesięcznika Drwal

Zapraszamy do zapoznania się z tym artykułem.

Katalogi czy jednostki naturalne?

Marek Bodył

 

Katalogi czy jednostki naturalne, co jest lepsze przy rozliczeniach z nadleśnictwem? Każde rozwiązanie ma swoje zady i walety, przepraszam, wady i zalety. Przeprowadziliśmy ankietę telefoniczną i o zdanie zapytaliśmy najbardziej zainteresowanych, czyli przedsiębiorców leśnych

 

Oczywiście wykonawca nie ma bezpośredniego wpływu na to, czy nadleśnictwo ustala rozliczenia za wykonane zadania na podstawie katalogowych roboczogodzin czy też wg metrów sześciennych i hektarów, ale opinie branży przedstawiać trzeba. Przynajmniej nikt nie będzie mógł powiedzieć, że nie miał gdzie o nich usłyszeć czy przeczytać.

 

Jak jest…

Na początku października zadzwoniliśmy do 150 losowo wybranych przedsiębiorców leśnych. Pytaliśmy przede wszystkim o to, jak obecnie rozliczają się z nadleśnictwami, na rzecz których wykonują zlecenia (czy wg katalogu norm pracochłonności czy też wg jednostek naturalnych), oraz przede wszystkim jaki sposób uważają za lepszy, uczciwszy. Łącznie nasi respondenci wykonują pracę na rzecz nadleśnictw we wszystkich rdLP. Trzeba tu zaznaczyć, że nie ma dyrekcji, w której występowałby tylko jeden sposób rozliczania. Praktycznie dla połowy (49%) właścicieli firm, z którymi rozmawialiśmy, podstawą rozliczeń są katalogi pracochłonności. Tylko w jednostkach naturalnych rozlicza się 16% naszych respondentów. Natomiast ok. 1/3 pytanych (35%) ma styczność z obydwoma możliwościami, przy czym nie rozdzielaliśmy czy wynika to z pracy dla różnych nadleśnictw, z których każde stosuje inny system, czy też w jednym nadleśnictwie funkcjonują oba systemy, każdy stosowany do innej grupy prac.

 

Katalogi są ok

Rozwiązania idealne nie istnieją, często trzeba wybierać tylko mniejsze zło. Czy w przypadku współpracy z nadleśnictwami – godzić się na nie.

Stare porzekadło mówi, że tam gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie; a co dopiero, gdy mówimy o ponad czterech tysiącach właścicieli firm leśnych… Także i w przypadku metody rozliczania prac nie ma pełnej jednomyślności co jest lepsze, jednak większość wybranych losowo i pytanych przez nas przedsiębiorców jest za katalogami norm pracochłonności. Spośród 150 pytanych przez nas przedsiębiorców 126 ma styczność z tą formą rozliczania prac (wyłącznie lub równolegle z jednostkami naturalnymi). 78 spośród nich, czyli 62% jest z tego zadowolonych. Niektórzy twierdzili, że są nawet bardzo zadowoleni i jest OK, inni zadowoleni byli średnio, ale jednak też. Padały stwierdzenia, że rozliczanie wg katalogu jest bardziej sprawiedliwie niż wg jednostek naturalnych. Wśród osób preferujących katalogi nie zabrakło też jednak uwag krytycznych, jak np. „jestem za katalogiem, ale uważam, że stawki katalogowe w ogóle nie są współmierne do wykonywanej pracy”, „idea katalogów jest OK, ale stawki nie są dobre i często trzeba do tego dokładać”, „katalogi są lepsze, ale są tworzone przez ludzi, którzy kompletnie nie znają się na realiach”, „katalog OK, ale przy pozyskaniu i zrywce; jeśli chodzi o hodowlę to jest to kompletna pomyłka”, „katalogi są dobre, ale źle skonstruowane”, „katalog jest OK i tylko 10% nie nadaje się do użycia”.

Spośród 24 respondentów rozliczających się tylko w jednostkach naturalnych 9 (czyli 38% z nich) jest przekonanych, że katalog byłby z pewnością lepszym dla nich rozwiązaniem. Mówią: „wolałbym katalog, bo jest to bardziej stabilne”,wolałbym katalog ze względu na to, że wszystko jest jasne i przejrzyste”, „wolałbym być rozliczany według katalogu norm, aczkolwiek wszystko ma swoje plusy i minusy”. Najbardziej miarodajna jest z pewnością opinia osób, które mają doświadczenie z obydwoma metodami – tu można przytoczyć stwierdzenie „pracuję dla dwóch nadleśnictw i w jednym jest tak, w drugim tak – katalog jest lepszy”. Wielu przedsiębiorców jest też zwolennikami metod kombinowanych, które dają szansę na wypracowanie „złotego środka”: „oba te sposoby uzupełniają się, co jest dosyć sprawiedliwie”, „wszystko zależy od rodzaju wykonywanej pracy, bo raz bardziej się opłaca wg katalogu, a nieraz byłoby lepiej wg jednostek”, „dzięki jednemu i drugiemu ze sposobów jest możliwość uzupełniania się, z tym, że każde z nich ma swoje minusy”.

 

Prawo mniejszości

Nie brakuje też takich, którzy większej opłacalności upatrują w rozliczaniu się z nadleśnictwami na podstawie jednostek naturalnych, jednak są oni w mniejszości. Zdecydowanie za jednostkami naturalnymi jest 20 respondentów (czyli 13% wszystkich naszych rozmówców), przy czym 11 z nich tak się właśnie rozlicza i jest z tego stanu rzeczy zadowolonych, zaś 9 ma katalog, a wolałoby jednostki. Przedsiębiorcy rozliczający się w jednostkach naturalnych i deklarujący zadowolenie z tego faktu, w luźniejszych wypowiedziach zdradzają jednak raczej oznaki pogodzenia się z przeciwnościami zawistnego losu: „średnio jestem zadowolony, ale to jest narzucone odgórnie i nic się nie poradzi”, „przyzwyczaiłem się do tego i uważam, że jest OK.”, „nic nie chcę zmieniać, bo będzie jeszcze gorzej”. Choć padło też pragmatyczne stwierdzenie, że „jednostkowa metoda jest lepsza, bo nadleśnictwa potem kombinują z roboczogodzinami, a jednostkowa jest nie do ruszenia, nie mają nawet możliwości, żeby kombinować”.

Wśród przedsiębiorców rozliczających się tylko wg katalogów i niezadowolonych z tego faktu, a uważających, że jednostki naturalne byłyby dla nich lepsze (6% ankietowanych) zauważalne jest głównie rozczarowanie bardziej samym katalogiem niż jego ideą. Padły takie stwierdzenia: „katalogi są stare, dlatego chyba lepiej jednostkowo już byłoby się rozliczać” czy też dosadne „ten kto wymyślił ten katalog, to niech sobie go wsadzi w…” – cóż, każdy ma prawo do swoich opinii.

 

Różowo nie jest

Z ankiety wynika, że większość przedsiębiorców woli rozliczać się z nadleśnictwami na podstawie katalogu norm pracochłonności. Jednak ponad 11% respondentów ma wyraźnie dosyć współpracy z Lasami Państwowymi, niezależnie od tego, wg jakiego systemu się z zamawiającymi rozlicza. W ich przypadku najwyraźniej widać wszelkie bolączki dręczące branże leśną. Oto niektóre z wypowiedzi: „nie jestem zadowolony z katalogów, nigdy nie wiem, za ile pracuję, ale co do drugiego sposobu również mam zastrzeżenia”, „katalog jest dosyć sztywny i wszyscy na tym bazują, ale wg jednostek naturalnych też nie jest dobrze”, „stawki katalogowe są za niskie, nieadekwatne do zadań”, „stawki katalogowe w ogóle nie są współmierne do wykonywanej pracy”, „żadna opcja nie jest satysfakcjonująca”, „NIĘDZA!!!! Nie da się pracować za takie pieniądze, „nadleśnictwa ustalają sobie stawki a nie widzą człowieka”, „nie widzi się realiów, wszystko prowadzi do likwidacji zuli”, „ja już nic nie uważam, cyrki takie się dzieją w tych nadleśnictwach, że głowa mała”. Widać po tych wypowiedziach, że nie tyle ważna jest metoda rozliczania, co rzetelna wycena czy to stawki za roboczogodzinę czy też metr sześcienny pozyskanego i zerwanego surowca oraz zwyczajnie ludzkie podejście do biznesowego partnera, jakim są dla nadleśnictw firmy leśne. Cóż, celem ankiety było tylko przedstawienie wszystkim zainteresowanym opinii na temat podejścia przedsiębiorców do dwóch stosowanych sposobów rozliczania prac, więc w tym miejscu powstrzymamy się od komentarza – zostawiamy to pod rozwagę osobom odpowiedzialnym za kształtowanie polityki leśnej państwa i prowadzenie trwale zrównoważonej gospodarki leśnej, teraz i w przyszłości…

 

Zmiany na horyzoncie

Wielu respondentów, czy to z rozliczania na podstawie katalogów norm w miarę zadowolonych czy też przeciwnych, problemów upatrywało w ich zdeaktualizowaniu – pojawiło się kilkakrotnie stwierdzenie, że katalogi są stare, bądź też mają niedociągnięcia i wymagają zmian, dopracowania. Stosowane dziś „Katalogi norm czasu pracy dla prac leśnych” zostały zatwierdzone 10 lat temu. Od kilku lat ich nową wersję opracowuje Biuro Ekspertyz i Techniki Leśnej ORWLP w Bedoniu. We wrześniu 2011 r. pytaliśmy DGLP kiedy nowe katalogi powstaną. Wówczas rzecznik prasowa Anna Malinowska przekazała informację, że zakładany termin ich zakończenia to koniec 2013 roku. Jednak tworzenie nowych katalogów znacznie się przeciągnęło. Nasze pytanie ponowiliśmy teraz, w pierwszej dekadzie października. Obecny zastępca dyrektora generalnego LP ds. strategii, organizacji i rozwoju, Wiesław Krzewina, poinformował nas, że przewidywany czas wyjścia roboczej wersji nowych katalogów norm pracochłonności z ORWLP w Bedoniu to koniec kwietnia 2015 r., a następnie nastąpi proces ich weryfikacji wdrożenia w LP. Przypominamy jednak wszystkim, którzy liczą na fantastyczną poprawę rentowności swoich firm po wejściu w życie nowych katalogów – nowe nie koniecznie znaczy lepsze, a przynajmniej nie dla każdego lepsze… Pamiętajmy, że zasadniczo obecne „Katalogi norm czasu dla prac leśnych” stanowią wewnętrzny akt normatywny Lasów Państwowych, wprowadzany zarządzeniem dyrektora generalnego LP, mający w założeniach służyć jako pomocnicze narzędzie w pracach planistycznych i kosztorysowaniu wykonawstwa prac przez własnych pracowników LP. Podczas konferencji prasowej, która miała miejsce11 marca w Puszczykowie, po spotkaniu kierownictwa LP z przedstawicielami Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych (Drwal 4/2014) redakcja Drwala stawiała pytania dotyczące m.in. „Katalogów…”. Naczelnik Wydziału Rozwoju i Innowacji Jerzy Kapral stwierdził wówczas, że część jednostek LP zamawia usługi w systemie jednostek naturalnych a część w „systemie odmiennym” i trzeba będzie to w skali Lasów jakoś ujednolicić. Prezes SPL Jan Kubiak podkreślał wówczas, że większość przedsiębiorców preferuje rozliczanie wg katalogów jako rozwiązanie bardziej sprawiedliwe i dlatego optował za pójściem tą drogą. A jakie zmiany zgotuje nam los, czy raczej decydenci w LP? Czas pokaże. Miejmy nadzieję, że nie na gorsze. Miejmy nadzieję, że do decydentów LP coraz powszechniej dociera świadomość, że bez partnerstwa silnych firm leśnych Lasy Państwowe daleko nie zajadą.

Dodatkowe informacje