24.02.2016 Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne - koniec czyli początek

  • Drukuj

Projekt gdańskiej RDLP Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne przestał być już tylko projektem. Pod koniec ubiegłego roku 43 firmy leśne pomyślnie przeszły audyt i uzyskały poświadczenia spełnienia standardu RPL. W dniach 10–11 grudnia w Gdyni odbyła się konferencja podsumowująca efekt 30 miesięcy prac nad realizacją projektu oraz możliwości jego wykorzystania w przyszłości. Koniec prac nad przedsięwzięciem to dopiero początek drogi.

Spotkanie pierwszego dnia, w węższym gronie osób, które bezpośrednio były zaangażowane w prace nad projektem, miało charakter warsztatowy. Otworzył je powołany dwa dni wcześniej na dyrektora gdańskiej RDLP Adam Kwiatkowski. – Projekt (RPL) jest to rzecz fantastyczna, godna kontynuowania. Trzymam kciuki, żeby się udał, żebyśmy wszyscy byli z tego zadowoleni – mówił.
Właściwa konferencja, w której uczestniczyli właściciele firm leśnych, podsumowująca wspólne dzieło gdańskich leśników, przedsiębiorców leśnych i świata nauki, odbyła się 11 grudnia w Gdyńskim Inkubatorze Przedsiębiorczości.

30 miesięcy
Za początek projektu Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne przyjmuje się wystąpienie naczelnika Wydziału Rozwoju i Innowacji gdańskiej RDLP Andrzeja Schlesera na głośnej konferencji „Sektor usług leśnych – dzisiaj i jutro”, która odbyła się w Puszczykowie w lutym 2013 r. (Drwal 4/2013). Wtedy to gdańscy leśnicy zdefiniowali główne problemy branży usługowej (ryc. 1). Formalnym startem projektu RPL było spotkanie leśników z Lasów Państwowych i leśników z przedsiębiorstw leśnych w sierpniu 2013 r. (Drwal 10/2013). Podczas wielu kolejnych spotkań do rozmów mających na celu opracowanie standardów, jakie powinno spełniać przedsiębiorstwo leśne i wypracowanie modelu jego certyfikacji, zapraszano szerokie grono specjalistów różnych dziedzin. Ogółem do projektu zaangażowano 36 podmiotów zewnętrznych! (o czym wielokrotnie pisaliśmy na łamach Drwala w relacjach z kolejnych kluczowych spotkań). Dało to twórcom projektu szeroki pogląd na wiele zagadnień. – Jednocześnie nasze działania spowodowały, że te instytucje, które zajmują się przedsiębiorczością, zaczynają usługowy sektor leśny zauważać – podkreślał Andrzej Schleser. – Mówiąc o stabilnym rynku usług leśnych musimy pamiętać o trzech filarach: kompetentni pracownicy, instrumenty wsparcia i stworzenie odpowiednich warunków pracy.

Gorący listopad
Zgodnie z założeniami projektu konieczne jest wprowadzenie niezależnego podmiotu (jednostki audytującej) między nadleśnictwo a firmę leśną, który oceni spełnianie standardu Rzetelnego Przedsiębiorstwa Leśnego. Działanie takie zapewnia obiektywną ocenę. Regionalna Dyrekcja LP przyjmuje funkcję administratora systemu. Dlatego gdańska dyrekcja wyłoniła jednostki audytujące do prowadzenia w jej imieniu audytów (DNV-GL, SGS, UDT-Cert). Przedsiębiorcy leśni mieli możliwość wyboru jednostki audytującej i negocjacji. Po audycie RDLP dostawała raport i na jego podstawie wydawała poświadczenie spełnienia standardu RPL. – Gdyby ten audyt nie był wdrożony do systemu zamówień publicznych, to byłby tylko kolejny papier – mówił Andrzej Schleser. Gdańska dyrekcja dopilnowała jednak, aby poświadczenia te były honorowane w przetargach ogłaszanych przez nadleśnictwa. We wszystkich podległych jednostkach kryteria pozacenowe w przetargach na 2016 rok stanowiły 40–50%, w tym posiadanie poświadczenia o spełnieniu standardu – 20% (Drwal 12/2015). Problemem dla chętnych był czas. 1 grudnia 2015 r. był datą otwarcia pierwszych ofert –  jeśli firma chciała mieć punkty za poświadczenie spełnienia standardu, musiała je uzyskać do 1 grudnia. Dyrektor RDLP uruchomił procedury audytowe firm 19 października. Oczywiście audyt był dobrowolny – firmy leśne same decydowały, czy wchodzą do pilotażu. Pierwsza umowa z jednostką audytującą została podpisana 25 października. – To był jak kamyczek, który wywołał lawinę – zauważa Andrzej Schleser. Pierwszy audyt w terenie ruszył 2 listopada. Pierwsze poświadczenie zostało wydane 18 listopada. Pełna procedura trwała średnio 3 tygodnie (min. – 5 dni, maks. – 32 dni). Finalnie poświadczenia spełnienia standardu RPL uzyskały 43 firmy leśne świadczące usługi w gdańskiej RDLP, wszystkie, które do audytu przystąpiły. W podsumowaniu Andrzej Schleser mówił: – Pojawiły się wątpliwości, czy kryteria nie były zbyt łagodne, czy wszystkie firmy przez to sito powinny przejść. Ale wszyscy się uczymy, wszystkie firmy mają możliwość poprawienia elementów, które nie pracują. Najważniejsze, że ten system jest już wdrożony i działa! To jest nasz wspólny sukces, nasz system, nasze gdańskie rozwiązanie.

Jakość w górę
Podczas warsztatowego spotkania przedstawiciele DNV-GL, SGS oraz UDT-Cert, czyli jednostek, które audyty przeprowadziły, przedstawili swoje wnioski. Wyrazili gratulacje za upór i determinację w przeprowadzeniu projektu. Podkreślono, że Lasy Państwowe, mimo swojej dominującej pozycji, potrafiły stworzyć układ partnerski z przedsiębiorcami leśnymi w zakresie tworzenia projektu RPL, co należy uznać za wspólny sukces. Wszyscy audytorzy podkreślali, że firmy leśne zrobiły bardzo duży krok do przodu, co można zaobserwować chociażby porównując raporty z pilotażowego audytu przeprowadzonego w 2014 r. (Drwal 4/2014) i z 2015 r. Choć wszystkie przedsiębiorstwa uzyskały minimalną wymaganą liczbę punktów, pozwalającą na wydanie pozytywnej rekomendacji, to w kilku przypadkach oceny były na pograniczu poziomu minimalnego. Gdzie najczęściej firmy traciły punkty?: kary umowne za wykonanie niezgodne z umową, brak dokumentu opisującego zakres czynności koordynatora prac, brak procedur utylizacji odpadów, brak szkoleń pracowniczych. Kryteria, dla których najczęściej stwierdzano konieczność podjęcia działań korygujących to m.in.: czytelność zasad wynagradzania, informowanie zamawiającego o zmianach w złożonych ofertach, procedury postępowania w razie wypadku przy pracy. Audytorzy zwrócili też uwagę na różne problemy usługowego sektora leśnego, m.in. dużą rotację pracowników, rzadko stosowane zatrudnienie na czas nieokreślony (co jest zrozumiałe w warunkach, gdy byt firm zależy od corocznych przetargów). Padła propozycja opracowania ogólnego wzoru umowy podwykonawstwa. Mimo wszelkich niedoskonałości stwierdzonych podczas audytów bezsprzecznie i obiektywnie stwierdzono – na terenie gdańskiej RDLP pracują dobre firmy.
Padły natomiast stwierdzenia, że choć system RPL przyczynia się do poprawy jakości firm, to nie może być panaceum na wszystkie bolączki w sektorze usług leśnych. – Jako audytor nie mogę mieć pewności, że szara strefa nie istnieje – zauważył jeden z prelegentów. Co prawda oglądał dokumenty pracowników, ale nie może mieć pewności, że są to wszyscy pracujący… – Wdrożenie procesu audytów, certyfikacji przedsiębiorców leśnych w skali całego kraju, po dopracowaniu systemu i standardu, powinno w dłuższej perspektywie znacząco wspomóc proces kreowania rynku usług leśnych w kierunku firm stabilnych finansowo, o dużym potencjale technicznym i wyspecjalizowanej kadrze. Procesowi temu powinien towarzyszyć rozwój specjalistycznego systemu szkoleń skierowanego do przedsiębiorców leśnych i ich pracowników, rozwój wsparcia instytucji otoczenia okołobiznesowego dla przedsiębiorców leśnych, służącego doskonaleniu zarządzania, organizacji pracy i pozyskiwania środków kapitałowych. Proces certyfikacji może doprowadzi do tego, że w przyszłości praca u przedsiębiorców leśnych, praca związana z gospodarką leśną przy pozyskaniu i zrywce, zabiegach hodowlanych, będzie pracą atrakcyjną, pożądaną pod kątem i profesjonalnym, jak i wynagrodzeń – stwierdził w podsumowaniu stwierdził reprezentujący DNV-GL Piotr Sroczyński.

To dopiero początek
Głównym sukcesem projektu RPL, co stwierdzono na podstawie złożonych w przetargach ofert, jest zatrzymanie walki firm ceną i w efekcie tendencji spadkowej w osiąganych stawkach (ryc. 2). – W porównaniu do roku 2012  co roku oferty usług leśnych pikowały w dół, kryteria pozacenowe do 10% w ogóle nie działały – mówił Andrzej Schleser. – Mamy twarde dowody, że wysokie kryteria pozacenowe, dobrze postawione warunki, stabilizują rynek.
Uczestnicy spotkania byli zgodni, że choć projekt RPL się zakończył, to jest to dopiero początek drogi. Dopracowania wymagają pytania w listach kontrolnych. Ale nie to jest najważniejsze. – Poświadczenie to jest sam wierzchołek góry lodowej. Dużo mamy do zrobienia jeśli chodzi o system odbioru prac, musi być obiektywny – leśniczy musi dostać jasną wykładnię, jak odbierać prace, na co zwracać uwagę i gdzie odnotować. Bez tego cały system nie będzie funkcjonować. Będziemy pracować nad system odbioru prac, żeby go sparametryzować. Udało nam się już pewne parametry wprowadzić do protokołu odbioru robót – relacjonował Andrzej Schleser. – Nie da się uzdrowić sytuacji na rynku usług leśnych epizodami, to musi być działanie długofalowe, rozpisane na lata, ewolucyjne. Nasze firmy miały dwa lata, żeby się do audytu przygotować, były audyty wstępne. Czy system wypracowany w gdańskiej RDLP zostanie z czasem rozszerzony na cały kraj? Czas pokaże. Wszystko zależy od decyzji dyrekcji generalnej LP. Twórcy projektu RPL przekazali dyrektorowi Konradowi Tomaszewskiemu obszerny raport oraz omawiali go podczas spotkania w DGLP 15 grudnia. (Drwal 1/2015).

Mieszane uczucia
Poglądy na ukończony projekt RPL najbardziej zainteresowanych, czyli właścicieli lokalnych firm leśnych, przedstawił Wiesław Lubiewski, prezes regionalnego koła SPL w Gdańsku. Wielu z nich do zmian podchodzi sceptycznie. – Przedsiębiorcy gdańscy nie do końca są zadowoleni. Może nie widzą tak perspektywicznie, ale czują się o parę groszy ubożsi. Na rynku się niewiele zmieniło, dostali na przetargu 40 pkt, kilka tysięcy stracili (wydali na audyty). Nawiązał jednak do pierwotnego celu projektu RPL jakim było ograniczenie nieuczciwej konkurencji. – Zmusimy teraz konkurencję z zewnątrz do spełniania standardów, które są przyzwoite. Przypomniał jednocześnie: – To, co w Lasach w Gdańsku wydaje nam się standardem współpracy, w wielu miejscach Polski standardem nie jest. Podsumowując spojrzenie gdańskich przedsiębiorców stwierdził: – Marzenia mieliśmy większe. Ale mamy się czym pochwalić. To jest proces, który można udoskonalać. Niektórzy przedsiębiorcy narzekają, że dużo wydali na audyt, a bezpośrednich efektów nie widać. Może nie ma efektów od ręki, ale w dłuższej perspektywie na pewno się opłaca.

Pieniądze bez kosztów
– Jeżeli mamy funkcjonować na cywilizowanym rynku, to konkurencja powinna się odbywać w trzech obszarach: organizacji, techniki i technologii. Gdy tylko kryterium cenowe było brane pod uwagę przy ocenie ofert, możliwości rezerw organizacyjnych czy technologicznych się wyczerpały, firm zaczęły konkurować w obszarach zastrzeżonych – szara strefa, kombinacje z zatrudnieniem, oszczędzanie na bhp – podkreślał zastępca dyrektora gdańskiej RDLP Jerzy Fijas, a jednocześnie kierownik projektu RPL.
Gdyńscy leśnicy widzą konieczność dalszych zmian w systemie zlecania usług leśnych. – Dławimy firmy pod względem organizacyjnym – przyznawał Andrzej Schleser. – Przedsiębiorca nie ma możliwości swobodnej organizacji pracy, samodzielnego dysponowania swoim sprzętem w przestrzeni. Przytoczył opracowanie Józefa Grodeckiego, wg którego koszt transportu maszyny z pozycji na pozycję wynosi 80 tys. złotych rocznie. – To są pieniądze, które można by zaoszczędzić. Jest bardzo dużo elementów, które można naprawić. Przytoczył doświadczenia z wyjazdu do Skandynawii. – W Szwecji prace hodowlane wykonują głównie Polacy, stawki prawie jak u nas w Polsce, ale jest różnica polegająca na organizacji pracy. Brygadzista dostaje cały region i sam decyduje, gdzie i kiedy wprowadza swoich pracowników; oczywiście zgodnie ze sztuką. To on decyduje o logistyce, bo na tej logistyce oszczędza. Dobrze zaplanowana organizacja pracy to też są pieniądze.

Pękł szklany sufit
Słowa uznania dla realizacji projektu RPL padły ze strony ludzi nauki. – Jestem pod wrażeniem tego co zostało zrobione – wyznał profesor Janusz Sowa z krakowskiego Wydziału Leśnego. Wskazał, że w warunkach polskiego leśnictwa dokonano pewnego przełomu myślowego, organizacyjnego, przełomu zmierzającego do optymalizacji współpracy administracji leśnej i sektora usługowego, służącego obu stronom. Za olbrzymi sukces uznał przekonanie do projektu nadleśniczych i przekonanie ich, że certyfikacja firm usługowych leży w dobrze pojętym interesie Lasów Państwowych. Przez tę barierę upadł projekt licencjonowania firm z 2002 r., realizowany z inicjatywy SPL i naukowców z WL w Poznaniu. A celem certyfikacji firm jest podniesienie jakości prac w leśnictwie, co wpływa bezpośrednio na stan lasu, za który odpowiada służba leśna.
– Nawet nie zdajecie sobie sprawy co się stało, jakie kroki zostały poczynione, jak to może zmienić współpracę Lasów z prywatnym sektorem usług leśnych. Przebiliście szklany sufit, bo największym problemem jest opór, mentalność administracji leśnej. Profesor Sowa nakreślił sprzeczność interesów trzech stron gospodarujących w lesie: nadleśnictwo wykonuje zabiegi i chce to zrobić jak najtaniej; celem firmy leśnej jest uzyskanie jak najwyższej ceny przy jak najmniejszym nakładzie sił i środków; robotnik leśny chce jak najwięcej zarobić i jak najmniej się narobić. Jak pogodzić te sprzeczne cele? Sposobem na pogodzenie tych sprzeczności jest wg profesora Sowy właśnie standaryzacja prac, czyli zmierzanie do tego, aby praca była wykonywana na jak najwyższym poziomie jakościowym, przy cenie, która to gwarantuje i daje szansą na rozwój przedsiębiorstwa. Za niewątpliwe osiągnięcie uznał wprowadzenie systemu RPL do procedur przetargowych, czyli promowanie firm posiadających poświadczenie spełnienia standardu. Mówiąc o rozwoju systemu certyfikacji wskazał m.in. na konieczność dopracowania wyboru firm audytorskich – muszą posiadać możliwość przeprowadzenia audytu przez osoby profesjonalnie przygotowane do oceny prac leśnych.

Sufit stawek
Niemniejszym sukcesem niż przekonanie leśników z administracji do projektu RPL było wg Waldemara Spychalskiego, prezesa regionalnego oddziału SPL w Olsztynie, przekonanie do niego przedsiębiorców leśnych. Waldemar Spychalski podczas realizacji projektu wielokrotnie służył swoim doświadczeniem, jako że świadczy usługi leśne również w Niemczech, gdzie posiadanie certyfikatu jest koniecznością. Na spotkaniu podsumowującym zwrócił uwagę na fakt, że na przebicie czekają dalsze szklane sufity – w pierwszej kolejności sufit stawek. Mając porównanie realiów pracy przedsiębiorstw leśnych w Polsce i w Niemczech stwierdził, że ani wymagania, jakie Forstamty niemieckie stawiają przedsiębiorcy leśnemu, ani ceny drewna jakie uzyskują niemieckie Forstamty, nie uzasadniają różnicy w kosztorysowaniu usług dokonywanymi przez administrację niemiecką i polskie nadleśnictwa. – W Niemczech kalkulacja stawki za roboczogodzinę w pozyskaniu zaczyna się od 20 euro, a kończy na ponad 30. Wg danych oficjalnych DGLP za rok ubiegły średnia stawka kalkulowana to 4 euro. Nie jest zasadna taka dysproporcja, ani cenami drewna, ani wymaganiami w stosunku do wykonawców prac leśnych. To nie tylko sufit, to strop jaskini do rozwalenia.
Waldemar Spychalski przestrzegł przed innymi problemami, które mogą się pojawić w obecnych realiach przetargowych. – Jak firma posiadająca certyfikat wstrzeli się cenowo w kosztorys nadleśnictwa, a firma bez certyfikatu zaoferuje taniej nawet o 20%, to firma z certyfikatem ma szansę wygrać przetarg. Ale jeśli firma z certyfikatem da cenę o 10% wyższą od kosztorysu nadleśnictwa, a firma bez certyfikatu wstrzeli się w cenę nadleśnictwa, to czy ta firma z certyfikatem będzie miała w dzisiejszym czasie szansę wygrać przetarg? Na pewno nie. To jest kolejny szklany sufit.

Niespłacony kredyt
Zdaniem Józefa Grodeckiego, przedsiębiorcy z 20-letnim doświadczeniem, a jednocześnie doktora nauk leśnych w zakresie użytkowania lasu, projekt Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne to niewątpliwie ruch we właściwym kierunku. – Wszystkim przedsiębiorcom w Polsce życzę zainicjowania tego projektu, żeby ten projekt przez najwyższy managment LP został przyjęty w sposób życzliwy, jako drogowskaz. Wyznaczony jest kierunek. To jest pierwszy ważny krok od 20 lat naszej współpracy. Zaznaczył jednocześnie, że stanowiska powinny zająć organizacje leśne takie jak PTL czy SITLiD. Józef Grodecki w dalszych etapach wprowadzania systemu certyfikacji upatruje stabilizacji usługowego rynku leśnego. – Idea usługowego wykonawstwa prac leśnych jest pewną tradycją gospodarki leśnej, która została przerwana po 1945 roku. Z wolna wracamy do normalności, czego najlepszym dowodem jest projekt RPL. To nasza wspólna robota. Wszystkim współtwórcom należą się gratulacje za konsekwentne przeprowadzenie projektu. Należą się wszystkim podziękowania od środowiska przedsiębiorców leśnych. W 1991 roku, kiedy ustawa o lasach zmieniała status LP w Polsce, liczba zatrudnionych w leśnictwie przekraczała 115 tysięcy osób. Dzisiaj w leśnictwie pracuje 25 tysięcy osób. W mojej ocenie odeszło między 75 a 80 tysięcy ludzi, którzy pracowali w charakterze robotników leśnych. Takiej restrukturyzacji nie przeprowadzono w Polsce w żadnej innej branży. Górnictwo, gdzie odbywało się to spektakularnie, z wielkim nakładem finansowym, nie sięga takiej liczby. Jest to ogromny sukces kolegów leśników, że potrafili tak to zrestrukturyzować, ale jest to też zaciągnięty wielki kredyt w stosunku do środowiska. Bez tego manewru restrukturyzacyjnego Lasy Państwowe podzieliłyby los PGR-ów, kolei, górnictwa etc. W sytuacji dzisiejszej polskie leśnictwo ma się dobrze. Szczyci się wielkimi osiągnięciami w gospodarce leśnej, mamy dzisiaj lasy zadbane, wypielęgnowane. To jest efektem pracy leśników, ale także naszej pracy (przedsiębiorców leśnych). […] Chciałbym apelować, żeby kierownictwo LP miało świadomość swojego zobowiązania zawartego jeszcze w 1991 r. w momencie wejścia ustawy o lasach i prywatyzacji, że to zobowiązanie cały czas na Lasach jest. Musimy wykreować ten rynek, on się nie stworzył sam, to jest twór sztuczny. Decyzją administracyjną zostało przesunięte 70 tysięcy ludzi, bez żadnych odszkodowań, w sektor usługowy. Trzeba ten rynek ukształtować w sposób korzystny dla zamawiającego i możliwy do zaakceptowania dla przedsiębiorców. We wdrożeniu gdańskiego projektu Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne do praktyki w całym kraju Józef Grodecki widzi bezcenny ruch w kierunku ucywilizowania rynku usług leśnych.

Dokończyć transformację
Podobne stanowisko zajął dyrektor Jerzy Fijas, mówiąc, że potrzebna jest osoba, która doprowadziłaby kwestię transformacji usług leśnych do końca. – Rachunek kosztów w okresie transformacji spowodował wyjście kilkudziesięciu tysięcy, bez mała stu tysięcy ludzi z tej firmy, bez jakichkolwiek protestów społecznych. To jest fenomen na skalę światową. Jesteśmy za to odpowiedzialni. To jest odpowiedzialność szeroko widziana. Wszyscy jesteśmy leśnikami. To nie jest tak, że tylko administracja jest sukcesorem, który może kupony odcinać szczycąc się lasami. Państwo (zwracając się do przedsiębiorców leśnych) jesteście też udziałowcami. Transformacja nie zakończyła się na etapie wyprowadzenia ludzi za bramę. Ona dopiero się rozpoczęła wyprowadzeniem ludzi za bramę. Musimy ją dokończyć. Dyrektor Fijas, obok zapewnienia warunków dla funkcjonowania i rozwoju firm świadczących usługi na wysokim poziomie za konieczne uważa m.in. stworzenie możliwości udziału przedsiębiorców leśnych w dostępie do formułowania zapotrzebowania i zlecania badań naukowych, których wyniki miałyby zastosowanie w praktyce prowadzenia firm. Jego zdaniem w DGLP i regionalnych dyrekcjach powinno być stanowisko poświęcone tylko przedsiębiorczości leśnej, bo to jest główne narzędzie realizacji zadań gospodarki leśnej określonych w planach urządzania lasu.


Według prognoz demograficznych GUS w najbliższych latach (do roku 2050) ubędzie 178 tysięcy ludzi w wieku produkcyjnym z obszarów wiejskich, to jest cztery razy tyle, ile przedsiębiorstwa leśne obecnie zatrudniają – problemy ze znalezieniem rąk do pracy nastąpią.

Artykuł autorstwa Marka Bodyła ukazał się w numerze 2/2016 miesięcznika Drwal, publikacja za zgodą redakcji.