02.03.2016 Fiński patent

  • Drukuj

W związku z rozwojem szkółkarstwa kontenerowego na świecie, od wczesnych lat 60. ubiegłego wieku szukano skutecznych metod i narzędzi do sadzenia tak wyhodowanych drzewek. Testowano różnego rodzaju motyki, kostury, szpadle i rury do sadzenia, szukając narzędzia zapewniającego zmniejszenie wysiłku fizycznego, poprawę ergonomii pracy, wzrost wydajności i optymalną jakość nasadzeń.



W chwili obecnej Lasy Państwowe posiadają już 13 szkółek kontenerowych. Sadzonki z bryłką, czyli zakrytym systemem korzeniowym, stanowią w Polsce ok. 10% produkcji sadzonek przeznaczonych do odnowień i zalesień. Koszty wyhodowania takich sadzonek są wyższe niż „normalnych”, z odsłoniętym korzeniem, jednak powszechnie uważa się, iż przy ich zastosowaniu możliwe jest osiągnięcie większej udatności upraw, szczególnie na glebach zdegradowanych. Na normalnych uprawach leśnych wzrost tych sadzonek jest większy niż zwykłych, jednak po kilku latach różnice te zacierają się. Zaletą sadzonek z bryłką jest m.in. możliwość rozciągnięcia okresu sadzenia w czasie, proste metody niedopuszczenia do przesuszenia korzeni w trakcie transportu, brak konieczności dołowania na powierzchni przed sadzeniem; wadą natomiast są m.in. wyższe koszty transportu.
Do umieszczania sadzonek z bryłką w gruncie powinny być stosowane odpowiednie narzędzia, w postaci specjalnego kostura z rurowym zakończeniem wciskanym w ziemię, o przekroju właściwym dla kształtu bryłki. W praktyce w naszych lasach zdarza się jednak, że sadzonki z zakrytym systemem sadzi się... pod szpadel. O dokładności, czy raczej jej braku, obciśnięcia bryłki ziemią, lepiej nie myśleć…
Czy to klasycznym kosturem, czy z końcówką rurową, czy motyką czy zwykłym szpadlem, sadzić musi para – jedna osoba robi szparę lub jamkę, druga umieszcza w niej sadzonkę i przy każdej musi się pochylić. Te niedoskonałości ergonomiczne wyeliminowano w kosturze rurowym Pottiputki, zwanym slangowo „bazooką”.
Wydajnie i wygodnie
Pod koniec lat 60. Fin Tapio Saarenketo zaprojektował i wykonał pierwszy kostur rurowy Pottiputki. Narzędzie to weszło na rynek w 1970 roku. Zostało gruntownie przetestowane zarówno w specjalnych ośrodkach badawczych, jak również w terenie. Obecnie produkcją i rozwojem tej oryginalnej opatentowanej konstrukcji zajmuje się szwedzka firma BCC.
Założona w 1987 r. firma BCC specjalizuje się w produkcji i sprzedaży wszelkiego rodzaju maszyn, urządzeń i narzędzi stosowanych w nasiennictwie i szkółkarstwie kontenerowym. W Polsce dystrybucją kosturów Pottiputki zajmuje się firma ForTech System.
Wady i zalety korzystania z narzędzi Pottiputki badano dokładnie przez wiele lat, skupiając się z jednej strony na ergonomii pracy, a z drugiej na efektywności sadzenia. W efekcie wypracowano wygodne narzędzie, umożliwiające sadzenie bez konieczności ciągłego schylania się, a jednocześnie wydajne.

…a można indywidualnie
Jak przebiega umieszczanie sadzonek w gruncie? Sadzący wbija metalowy klin w podłoże, nogą naciska dźwignię, powodując rozwarcie szczęki wbitego w grunt klina i powstanie otworu w ziemi. Następnie w pozycji stojącej wrzuca sadzonkę w tubę, która prowadzi do jamki. Potem wyciąga narzędzie z ziemi jednocześnie lekko je obracając, ubija nogą glebę wokół sadzonki i zamyka metalowe kleszcze narzędzia za pomocą dźwigni przy uchwycie. Zgodnie z założeniami skandynawskiej technologii sadzący pracownik przenosi sadzonki w pojemnikach, których ciężar rozłożony jest za pomocą szelek i pasa biodrowego. Metoda sadzenia przy zastosowaniu Pottiputki jest rozpowszechniona w Skandynawii, gdzie kładzie się szczególny nacisk na zapewnienie jak najdogodniejszych warunków pracy oraz uzyskiwanie efektów ekonomicznych.
W porównaniu do tradycyjnej metody sadzenia w parach, jednoosobowa praca robotnika wyposażonego w Pottiputki może wydawać się zbyt monotonna. Ale przecież można tak organizować pracę, że dwóch pracowników wyposażonych w dwa narzędzia może iść i sadzić obok siebie w dwóch równoległych bruzdach.

Czemu tak drogo?
Główną wadą fińskiego rozwiązania jest cena. Zakup może być jednak w dłuższym okresie opłacalny dzięki szybkości odnowienia powierzchni i w efekcie niższym kosztom robocizny. Szacuje się, że robotnik używający Pottiputki może w ciągu godziny zasadzić ok. 150 sadzonek.
Obawy może też budzić trwałość wyposażonego w ruchome elementy narzędzia, którym niejednokrotnie pracować trzeba w kamienistej glebie, wykonując nim tysiące uderzeń. I z pewnością po jakimś czasie wymiana niektórych części może być konieczna. Producent zapewnia możliwość zakupu części zamiennych, choć koszt naprawy też z pewnością będzie wyższy niż pospawania pękniętego zwykłego kostura rurowego. Pozostaje jeszcze rzecz najtrudniejsza do oszacowania a jednocześnie najistotniejsza – na ile wycenić zaoszczędzone zdrowie podczas pracy mniej obciążającą techniką?.

Prosto = tanio
Oczywiście trzeba pamiętać, że na efektywność sadzenia wpływ ma również znalezienie optymalnego sposobu transportu, składowania i przechowywania sadzonek w lesie.
W Polsce sadzonki ze szkółki przyjeżdżają w kasetkach, w których wyrosły. Kasetki te później z powrotem muszą trafić na szkółkę. W tym celu tworzy się specjalne konstrukcje do wożenia kasetek po uprawach leśnych. Technologia ta mnoży problemy logistyczne, a co za tym idzie – koszty. Tymczasem w Skandynawii sadzonki ze szkółki kontenerowej na uprawy dowozi się w kartonach, które służą również do przechowywania sadzonek w chłodniach przez zimę. Ten sposób transportu jest prostym i tanim uzupełnieniem całej technologii kontenerowej produkcji sadzonek.

Źródło:
http://pottiputki.com
http://www.bccab.com


Zalety narzędzia do sadzenia sadzonek z zakrytym systemem korzeniowym Pottiputki
- możliwość sadzenia różnej wielkości sadzonek kontenerowych (w sprzedaży znajduje się sześć średnic tub)
- ergonomiczna pozycja pracy
- regulowana głębokość sadzenia
- narzędzie stosunkowo lekkie i wygodne w użytkowaniu
- gumowana rękojeść
- solidna i wytrzymała konstrukcja

 

Artykuł autorstwa Marka Bodyła ukazał się w numerze 2/2016 miesięcznika Drwal, publikacja za zgodą redakcji.