Najnowsze aktualności

07.06.2017 Spotkanie w DGLP w sprawie katalogów pracochłonnosci

Przedstawiciele Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych oraz Polskiej Leśnej Izby Gospodarczej zostali zaproszeni do siedziby DGLP w Warszawie na spotkanie informacyjne, które odbyło się 30 maja 2017r. Głównym celem było przedstawienie stanu prac prowadzonych przez ORWLP w Bedoniu w zakresie weryfikacji opracowanego w 2015 roku „Katalogu pracochłonności prac leśnych”.

Dodatkowo zaprezentowano również realizowany na zlecenie DGLP przez Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu temat badawczy „Opracowanie systemu elektronicznego pomiaru drewna (Elektro)”.

 

Ze strony SPL w spotkaniu uczestniczyli: Tadeusz Ignaciuk, Wiesław Lubiewski, Witold Pasternak, Waldemar Spychalski i Wojciech Szczotka. DGLP reprezentował przede wszystkim dyrektor generalny Konrad Tomaszewski oraz dwaj zastępcy: Krzysztof Janeczko oraz Tomasz Zawiła-Niedźwiecki. Prezentację „Katalogi pracochłonności – kierunek i stan prac” przedstawił Rafał Selwakowski , kierownik Biura Ekspertyz i Techniki Leśnej ORWLP w Bedoniu, który obecnie nadzoruje prace nad opracowaniem katalogów. Jak zaznaczył, główny nacisk położył na to, żeby katalogi nie były skonstruowane tak jak te z 2003 roku –katalog obecny różni się w budowie od skrytykowanego w 2015 r. –To nie jest tabela, teraz pracochłonność jest wyrażona modelami, równaniami, które uwzględniają wiele zmiennych. Formę tabelaryczną katalogi będą miały tylko w części dotyczącej zagospodarowania lasu (bo tam jest zbyt dużo zmiennych). Do opracowania tej części Bedoń chce wykorzystać dane od zespołu pracującego nad standaryzacją prac.

Zmiany kosmetyczne?

Jak się okazuje, nowo powstające katalogi mają bazować na tych samych chronometrażach, co ostro skrytykowane katalogi z 2015 roku. („Drwal” 7/2015 i 8/2015). Ogółem wykonanych zostało w minionych latach 1814 chronometraży dotyczących pozyskania ręczno-maszynowego (w tym jakieś 1750 operacji ścinki pojedynczych drzew, reszta odnosi się do zrywki). Jak podkreślił Tomasz Modliński, dyrektor ORWLP w Bedoniu, sposób statystycznej interpretacji owych chronometraży został poddany weryfikacji przez niezależny zespół wspierający matematyczno-statystyczny. Weryfikację tę wykonuje zespół pod kierownictwem dr. hab. Arkadiusza Orłowskiego na SGGW. Prezes SPL Tadeusz Ignaciuk przypomniał oburzenie usługowej branży leśnej, jakie wywołała nierealność  zaprezentowanych w 2015 roku katalogów. Ówczesna dyrekcja LP przyznała wówczas, że faktycznie część opracowań było nierzeczywistych, dlatego katalogi nie zostały wtedy wdrożone. Dyrektor Konrad Tomaszewski obecnie wyraził opinię, że same terenowe pomiary są dokładne i uczciwe, pozostaje natomiast kwestia odpowiedniego opracowania statystycznego.

Weryfikacja trwa

Jak zaprezentował Rafał Selwakowski, katalogi mają mieć cztery działy: pozyskanie drewna pilarką, zagospodarowanie lasu, pozyskanie maszynowe i zrywka. Ich tworzenie rozpisane jest na cztery etapy:

etap I – katalog przekazany do weryfikacji przez niezależny zespół wspierający matematyczno-statystyczny (dr. Orłowskiego z SGGW), który weryfikuje poprawność obliczeń zastosowanych modeli;

etap II – analiza opracowania wykonanego przez zespół wspierający i przygotowanie ostatecznej wersji modeli matematycznych ręczno-maszynowego pozyskania drewna;

etap III – wyliczenia pracochłonności do planu pozyskania drewna na rok 2018, wykonane na podstawie modeli matematycznych w bazie testowej SILP wybranych nadleśnictw;

etap IV – włączenie modeli matematycznych do SILP.

Obecnie trwa etap I. Jak zapowiedział dyrektor Tomasz Modliński, do końca roku ma być gotowa część dotycząca pozyskania i zrywki drewna. Dyrektor Konrad Tomaszewski zaznaczył, że przed wdrożeniem musi być jeszcze czas na konsultacje katalogów z reprezentantami firm leśnych. Póki co na majowym spotkaniu przedstawiciele Bedonia nie podali żadnych przykładowych wartości pracochłonności według nowego katalogu, zatem nie sposób się było do nich ustosunkować.

Czynnik ludzki

Dyrektor Tomaszewski zadał pytanie przedstawicielom ORWLP w Bedoniu o to, ile firm podległo obserwacjom terenowym w ramach fotografii dnia roboczego i chronometraży, i jak były wybierane. Precyzyjnej odpowiedzi nie uzyskał. Pracujący przy tworzeniu katalogów Bernard Deus stwierdził tylko, że dobór zuli był losowy, a analizowano firmy pracujące na terenie 11 regionalnych dyrekcji LP.

Rolę czynnika ludzkiego w pracach leśnych  podkreślił  Waldemar Spychalski –Nie widzę możliwości właściwego doboru ludzi przy istniejącej ogromnej zmienności – stwierdził. Sytuacje normalizowania prac leśnych odniósł do biegu maratońskiego – To prosta czynność, trzeba tylko przebierać nogami po asfalcie. Jeden zawodnik pokonuje maraton w dwie godziny, a inny, też świetnie przygotowany, w sześć godzin. Jak to uśrednić? Według Bernarda Deusa  każdy chronometraż zawiera informację o wieku oraz stażu pracy robotników podlegających chronometrażom, co jest przydatne do analiz. W terenie zapisywane były również informacje o warunkach atmosferycznych.

Waldemar Spychalski zwrócił też uwagę na inną sytuację związaną z niezrozumieniem przez administrację LP realiów pracy robotników firm leśnych.–W tym roku w jednym z nadleśnictw RDLP w Warszawie grupa przedsiębiorców  wynajęła prawnika, żeby udowodnić, że w związku z wymogiem zatrudnienia na umowy o pracę wszystkich pracowników zul, obowiązkiem zamawiającego było przewidzieć w kosztorysowaniu usługi 8% wzrostu płacy minimalnej. Otóż zsumowano wszystkie normogodziny z prac wykonanych przez  zule na terenie tego nadleśnictwa i zestawiono je z liczbą pracowników zul, którzy te prace wykonali. Wyszło im, że normogodzin było trzy razy więcej niż powinno to wynikać z normatywu czasu pracy wszystkich legalnie zatrudnionych! Jaki wniosek wyciągnął z tego prawnik ze strony nadleśnictwa? Normy czasu pracy w katalogu pracochłonności są trzykrotnie zawyżone, przez co zule dostają trzy razy więcej niż powinny, więc jakakolwiek podwyżka (8%) absolutnie nie może być brana pod uwagę!!! A jak udało się firmom uzyskać wydajność na poziomie 300%? Dla przedsiębiorców  leśnych to żadna tajemnica:

1. Pilarze pracują 10 i więcej godzin dziennie, w tym osiem godzin piłą (a powinni maks. cztery).

2. Część prac wykonano harwesterem – jeden operator z maszyną zastępuje pięciu pilarzy.

3. Szara strefa, czyli część prac przy pozyskaniu wykonali „nieoficjalnie zatrudnieni” pomocnicy pilarza.

Dziurawy SILP

Dyrektor Tomaszewski zaproponował, aby do tworzenia katalogów norm pracochłonności wykorzystać dane z SILP –W SILP jest masa danych. Pozycja – rozmiar prac – to trzeba wykorzystać. Dyrektor ORWLP Tomasz Modliński zaoponował, że danych tych do tworzenia katalogów nie da się użyć ze względu na to, że SILP nie ma informacji, ile czasu dokładnie firma poświęciła na wykonanie konkretnego zdania, i ile osób na danej pozycji pracowało.

Prezes SPL Tadeusz Ignaciuk zaznaczył również, że tworzone katalogi powinny uwzględniać obowiązujące przepisy prawa – przede wszystkim to, że obecnie nie można pracownikowi płacić mniej niż 13 zł za godzinę pracy. Dyrektor generalny Konrad Tomaszewski podkreślił –Analityka musi znaleźć odbicie w rzeczywistości. Jesteśmy zdeterminowani iść do bólu uczciwie. Zapowiedział też kolejne spotkanie, na którym katalogi powinny być już na takim etapie zaawansowania, że możliwe będzie „wejście w określone pozycje, żeby dyskutować na konkretach”.

Dodatkowe informacje