21.06.2021 Współpraca SPL i Wydziału Leśnego i Technologii Drewna UPP

  • Drukuj

Możliwości zacieśnienia współpracy były tematem rozmów w ramach spotkania przedstawicieli Zarządu Głównego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych z władzami Wydziału Leśnego i Technologii Drewna na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu

W spotkaniu, do którego doszło 8 czerwca, ze strony SPL uczestniczyli prezes Tadeusz Ignaciuk oraz członek zarządu Waldemar Spychalski. Ze strony wydziału leśnego UPP do stołu zasiadło kierownictwo w pełnym składzie, czyli dziekan prof. dr hab. Piotr Łakomy, prodziekani wydziału ds. studiów (prof. UPP dr hab. Robert Kuźmiński, prof. UPP dr hab. Edward Roszyk, prof. UPP dr hab. Janusz Szmyt), prodziekan ds. finansów prof. dr hab. Krzysztof Adamowicz, a także dr hab. inż. Władysław Kusiak, dr hab. Marek Wieruszewski i mgr Katarzyna Włoch. Pierwotnie spotkanie planowane było już czerwcu ubiegłego roku, jednak z powodu wprowadzonych obostrzeń pandemicznych musiało poczekać cały rok. Celem dyskusji były możliwe pola szeroko rozumianej współpracy.

 

Spleciona historia

Poznański wydział leśny ma długie tradycje współpracy z sektorem usług leśnych. Nic dziwnego, skoro długoletnim wykładowcą był nieodżałowany śp. dr Józef Grodecki, prekursor maszynowego pozyskania drewna w Polsce, który od roku 1996 jednocześnie prowadził Przedsiębiorstwo Usług Leśnych Lastech. To poznański wydział dwie dekady temu wypracował ideę licencjonowania firm leśnych, która miała w założeniach promować zule stawiające na wysoką jakość  świadczonych przez siebie usług. Licencję podówczas uzyskało ponad 20 firm. Jednak w żaden sposób potwierdzona wyższa jakość usług nie przekładała się na lepsze warunki współpracy z Lasami, przez co pomysł został zarzucony. Aczkolwiek dokumentacja całego procesu jest opracowana i z łatwością można by do niego wrócić, o ile firmy leśne z posiadania licencji mogłyby osiągać wymierne korzyści. Problemem kluczowym jest tu rzecz jasna zainteresowanie takim procesem ze strony Lasów jako zamawiających usługi. Z inicjatywy Lasów kilka lat temu w gdańskiej RDLP stworzono system certyfikacji zuli Rzetelne Przedsiębiorstwo Leśne. System ten jednak nie został wdrożony, gdyż w kierownictwie PGL LP uznano, że podniesie to koszty usług. Jednocześnie w czasie przeprowadzanych w nadleśnictwach audytów FSC czy PEFC firmy świadczące usługi leśne podlegają kontroli, w gruncie rzeczy nie wiadomo na jakich zasadach. Zatem wprowadzenie certyfikacji firm leśnych, podobnie jak dzieje się to w wielu krajach UE, wydaje się być uzasadnione, regulowałoby wiele zagadnień i w dużym stopniu mogłoby uzdrowić rynek usług. Koszty poniesione przez przedsiębiorców na utrzymywanie odpowiednio wysokiego standardu, jak i samych audytów, musiałyby być uzasadnione ekonomicznie, czyli Lasy musiałyby takie firmy bardziej doceniać w wymiarze finansowym.

Przy poznańskim wydziale powstało też swego czasu Centrum Kształcenia Przedsiębiorców Leśnych. Jednostka ta organizowała szkolenia dla właścicieli firm leśnych, którzy byli zainteresowani kształceniem i podnoszeniem swoich kompetencji.

Gentlemani mówią o pieniądzach

Podczas rozmowy przedstawiciele SPL przybliżali główne bolączki branży. – W ciągu ostatniej dekady stawki jednostkowe za pozyskanie drewna rosły dwukrotnie wolniej niż płaca minimalna – mówił Waldemar Spychalski. – Zespół powołany jeszcze przez dyrektora Pigana skalkulował minimalną stawkę godzinową dla firmy zatrudniającej pilarza w oparciu o płacę minimalną i w 2010 roku wyniosła ona prawie 21 zł. Jednocześnie w tym czasie nadleśnictwa płaciły 14-15 zł za roboczogodzinę w pozyskaniu. Lasy powinny były zatem zwiększać nakłady na usługi leśne, w takim stopniu, żeby chociaż dogonić tę stawkę minimalną, chociaż za płacę minimalną i tak w lesie mało kto pracuje. Profesor Krzysztof Adamowicz stwierdził, że Lasy mogą się obawiać kalkulacji opartych na płacy minimalnej, co byłoby niekorzystne dla nich w sytuacji spadku koniunktury na drewno. W jego opinii poziom nakładów na usługi leśne powinien być skorelowany z ceną surowca drzewnego. – Skoro jest to jeden łańcuch marketingowy, a Lasy nie działają w oparciu o maksymalizację zysku, zgodnie z art. 50 ustawy o lasach powinny równoważyć koszty przychodami, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby część wypracowanych środków ulokować w sektorze usług leśnych – stwierdził profesor Adamowicz. Wydawałoby się to właściwe ze względu na pełnione przez Lasy państwowe funkcje społeczne – teoretycznie zatrudnieni w zulach drwale i operatorzy mają takie samo prawo czerpać zyski ze swojej pracy świadczonej na rzecz lasów należących do Skarbu Państwa, jak pracownicy zatrudnieni w administracji LP. W praktyce jednak tak się nie dzieje. – Nadleśnictwa chcą budować wynik finansowy i uzyskują go stosując niskie stawki na usługi leśne – stwierdził profesor Robert Kuźmiński. W jego opinii wzrost nakładów na usługi leśne przełożyłby się na lepiej wykwalifikowaną kadrę zuli i lepsze maszyny, czyli Lasy by na tym skorzystały otrzymując usługi wyższej jakości. Lepiej zarabiający drwale nie musieliby pracować ponad normy, co prowadzi to utraty zdrowia w stosunkowo młodym wieku. Jednocześnie wypracowane na produkcji drewna pieniądze pozostałyby de facto w lesie. Waldemar Spychalski, prowadzący działalność gospodarczą także w Niemczech, wskazał na różnice w zamawianiu usług. – Za Odrą rzetelnie wycenia się pracę ludzi. Nie ma możliwości, by Forstamty płaciły za usługi takie środki, że przedsiębiorcy nie stać na zapewnienie pracownikowi wszelkich środków ochrony osobistej i spełnienie wymogów prawnych. A w Polsce drwal, żeby zarobić, musi wyrabiać przynajmniej 200% normy, a pośpiech skutkuje wypadkami, często śmiertelnymi… Dodał też, że pozyskiwanie drewna pilarką jest tak ciężką pracą, że w gruncie rzeczy żadna wyższa stawka nie zrekompensuje obciążenia organizmu. – Uważam, że drwal powinien mieć możliwość przejścia na emeryturę w tym samym wieku co policjant czy żołnierz – wyznał Spychalski. – Nasi pracownicy po 40-ce zaczynają poważnie chorować.

Konkretne tematy

W toku rozmów przedsiębiorcy zaproponowali kilka tematów, które mogą być przedmiotem inicjatyw eksperckich czy badawczych dla naukowców z wydziału leśnego. Celem nadrzędnym zaproponowanych zagadnień jest wiarygodne opracowanie przez autonomiczny ośrodek badawczy, jakim jest Uniwersytet, tematów istotnych dla właściwego funkcjonowania usługowej branży leśnej. W dalszej kolejności wyniki analiz niezależnych ekspertów mogą dać mocne argumenty w rozmowach przedsiębiorców leśnych z decydentami z kierownictwa Lasów Państwowych, dotyczących systemu zamawiania usług. Pierwsze zagadnienie – rzetelne i etyczne określenie sposobu obliczania stawki godzinowej uwzględnianej przez nadleśnictwa przy budowaniu kosztorysów na usługi leśne. Stawka ta powinna umożliwiać, rzecz jasna, zatrudnienie przez firmę wszystkich pracowników w pełni legalnie, przy spełnieniu wszystkich wymaganych prawem wymogów, zapewnienie odpowiedniego poziomu bhp i pracę bez śmiertelnego często w skutkach pośpiechu. Drugie zagadnienie – określenie minimalnej stawki za metr sześcienny pozyskanego i zerwanego drewna. Trzecie zagadnienie – opracowanie metody szacowania kosztu używania pilarki, za pomocą której corocznie można by ustalać wysokość ekwiwalentu za pilarkę. Ekwiwalent ten powinien być uwzględniany w roboczogodzinie pracy przy pozyskiwaniu drewna. Czwarty, niezwykle aktualny temat – częściowa weryfikacja norm czasu pracy zawartych w katalogach wdrożonych do stosowania w LP w kwietniu br. Weryfikacja miałaby dotyczyć najbardziej rażących różnic między wydajnością obliczoną opracowanymi przez Bedoń algorytmami, a rzeczywistymi nakładami pracy wynikającymi z praktyki firm leśnych. Warto podkreślić, że to działanie wpisywałoby się w ideę DGLP, zgodnie z którą nowe katalogi w formie algorytmów mają być w przyszłości stale aktualizowane i ulepszane w oparciu o pojawiające się badania. Ostatni zaproponowany temat dotyczył porównania kosztów pracy harwestera należącego do firmy prywatnej i Lasów Państwowych

Obopólne perspektywy

Uniwersytet Przyrodniczy i pozostający w jego strukturach Wydział Leśny i Technologii Drewna jako instytucja naukowa może pełnić rolę arbitra w sytuacjach spornych pomiędzy przedsiębiorstwami leśnymi a Lasami Państwowymi. Profesor Piotr Łakomy, jako dziekan Wydziału, zapewnił o otwartości na współpracę w szerokim zakresie. W jego ocenie wspólne przedsięwzięcia uczelni i organizacji społeczno-biznesowej, jaką jest Stowarzyszenie Przedsiębiorców Leśnych, daje wiele obopólnych korzyści. Odpowiednie porozumienie publiczno-prawne stwarza także możliwości pozyskiwania finansowych środków zewnętrznych na wspólne przedsięwzięcia. Istnieją bowiem różne programy, które są dostępne tylko w przypadku kooperacji jednostki naukowej z podmiotem biznesowym, mającym na celu wdrożenia efektów prac badawczych do praktyki. Formą takiej współpracy może  być np. konsorcjum czy klaster („Drwal” 2/2014). Prezes Tadeusz Ignaciuk rzucił również pomysł fundowania przez SPL nagrody finansowej dla najlepszej pracy dyplomowej wykonanej przez studenta wydziału leśnego, w przypadku, gdy będzie rzucać nowe światło na problematykę usług leśnych. Jest także możliwość, by SPL proponował tematy prac dyplomowych, mające na celu rozwiązywanie problemów przedsiębiorczości leśnej, które mogą pojawiać się w najbliższej przyszłości.

 

Marek Bodył