Najnowsze aktualności

26.06.2021 Standaryzacja usług i nowe katalogi

Standard technologii wykonawstwa prac leśnych oraz nowe katalogi norm czasu były tematem spotkania przedstawicieli przedsiębiorców leśnych z kierownictwem Lasów Państwowych, które miało miejsce 16 czerwca w siedzibie DGLP
Stronę branży usługowej reprezentowali delegaci dwóch organizacji branżowych o zasięgu krajowym – Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych (Wiesław Lubiewski, Waldemar Spychalski, Stanisław Szyc i redaktor naczelny „Drwala” Marek Bodył) oraz Polskiego Związku Pracodawców Leśnych (Lucjan Długosiewicz, Artur Kunda, Wojciech Wójtowicz i dyrektor biura Rafał Jajor). Ze strony Dyrekcji Generalnej LP w spotkaniu uczestniczyli: dwaj zastępcy dyrektora generalnego – Jan Tabor i Krzysztof Janeczko, naczelnik wydziału zamówień publicznych Magdalena Bukowska, naczelnik wydziału analiz ekonomicznych Jarosław Piekutin, naczelnik wydziału hodowli lasu Krzysztof Rostek, a także mecenas Jarosław Jerzykowski i Krzysztof Knop. Ponadto przedstawiciele zespołu opracowującego standard prac leśnych – przewodniczący Marian Wiśniewski i Krzysztof Kotlarski (nadleśniczy nadleśnictwa Wolsztyn) oraz przedstawiciele ORWLP w Bedoniu, który pracował nad katalogami norm czasu w pozyskaniu i zrywce – Bernard Deus, Jakub Sarzyński i Rafał Selwakowski.
Powrót do ceny 100%?
Jak zrelacjonował Marian Wiśniewski, prace nad standaryzacją trwały od około pięciu lat. Kierowany przez niego zespół tworzyli: Hubert Kowalczyk (z-ca dyrektora RDLP Szczecin), Jacek Krzyżanowski (z-ca dyrektora RDLP Toruń), Magdalena Bukowska (naczelnik wydziału zamówień publicznych i innowacji w DGLP), kilku nadleśniczych (Adam Standio – Zdrojowa Góra, Wojciech Głuszko – Baligród, Krzysztof Kotlarski – Wolsztyn, Jarosław Karpiuk – Supraśl, Andrzej Kudełka – Wisła) oraz Ewa Wiktoria Szałek (RDLP Szczecin) i Arkadiusz Dacko (RDLP Szczecinek). W konsultacjach brało udział ok. 30 nadleśnictw. Uwzględniane miały być również uwagi przedsiębiorców.


Powstały dokument obejmuje ok. 70 stron. – Ideą powstania standardu było ujednolicenie w skali kraju wykonywanych czynności, organizowania przetargów, odbioru prac – mówił Marian Wiśniewski. Przyznał, że w toku analiz stwierdzono funkcjonowanie dotychczas 3 tys. „czynności lokalnych”. Zostało to mocno ograniczone – do standardu wprowadzono wyłącznie czynności powtarzające się, przy czym nie mogą funkcjonować na poziomie tylko jednego nadleśnictwa, natomiast mogą dotyczyć przynajmniej całej regionalnej dyrekcji. Standard zostanie wprowadzony obligatoryjnie. W dalszej kolejności, w miarę potrzeb, będzie możliwość jego modyfikacji. – Opis standardu jest wskazaniem sposobu wykonania poszczególnych czynności wchodzących w skład przedmiotu zamówienia – wyjaśniał mecenas Jerzykowski. – Nie będzie można oczekiwać od wykonawcy, by wykonał czynności, które nie zostały opisane w przedmiocie zamówienia. To się przekłada na kwestie odbiorowe – eliminacja arbitralności zamawiającego w zakresie tego, jak oceniać, czy zlecenie zostało wykonane w sposób należyty. Procedury wszędzie będą takie same. Mecenas Jerzykowski na pytanie przedsiębiorców, czy kryteria pozacenowe też zostaną zestandaryzowane, odrzekł: – Nie. Dzięki standardowi będziemy starali się, żeby stosować kryterium ceny jako jedyne kryterium oceny ofert. Trzeba zaznaczyć, że wzorcowa specyfikacja została zasadniczo przygotowana jako specyfikacja na usługi jednoroczne. Ułatwieniem dla firm ma być jednolity kosztorys ofertowy – w każdym nadleśnictwie w całym kraju będzie ten sam kosztorys, te same czynności będą się nazywać tak samo. Załączniki do przetargów również zostały ustandaryzowane.
Tylko jednostki naturalne
Prezentację „Opis standardu technologii wykonawstwa prac leśnych” przedstawił członek tworzącego go zespołu Krzysztof Kotlarski (nadleśniczy nadleśnictwa Wolsztyn). Standard zawiera prawie 400 pozycji opisu prac, ale samych robót leśnych jest w tych pozycjach więcej, gdyż czasem kilka prac o podobnym charakterze ma wspólny opis, wspólny sposób odbioru. Każdy opis ma ustalony schemat: część tabelaryczną, gdzie jest kod czynności, który będzie użyty do rozliczenia; informacje o kodach czynności i materiałach wykorzystanych do wyceny, opis kodu czynności, który jest sfabularyzowanym rozwinięciem kodu i jednostka miary stosowana przy rozliczeniach. Standard zakłada rozliczanie się za wykonanie prac w jednostkach naturalnych, z małymi wyjątkami prac jednorazowych, których nie da się ująć w ujednoliconym opisie (standard przewiduje w różnych działach rozliczanie się za tego typu prace w formie godzinowej: prace godzinowe ciągnikowe, godzinowe ręczne lub godzinowe ręczne z urządzeniem). Kolejnym elementem standardu jest szczegółowy opis prac. Generalna zasada mówi, że to zamawiający udostępnia materiały takie jak np. sadzonki, drewno do grodzeń, siatkę, środki ochrony roślin itd. Ostatnia część opisu to procedura odbioru.
W pozyskaniu drewna standard przewiduje dwie grupy: całkowity wyrób drewna pilarką i całkowity wyrób drewna technologią dowolną. Całkowity wyrób drewna pilarką ma należeć do sytuacji wyjątkowej – leśniczy podczas planowania prac będzie musiał podać konkretne uzasadnienie, dlaczego wymaga takiej technologii, która jednostkowo jest droższa. Natomiast w opcji „całkowity wyrób drewna technologią dowolną” wykonawca ma mieć dowolność wyboru sprzętu, którym zlecenie zrealizuje. Standard przewiduje rozliczenie za 1 m3 pozyskanego drewna wraz ze zrywką. Rozliczenia będą prowadzone osobno wg pięciu pogrupowanych kategorii cięć (tzw. koszyków): cięcia zupełne – rębne (rębnie I), pozostałe cięcia rębne, trzebieże późne i cięcia sanitarno-selekcyjne, trzebieże wczesne i czyszczenia późne z pozyskaniem masy, cięcia przygodne i pozostałe. Standard przewiduje mechanizm dopłaty do pozyskania drewna z tytułu wydłużenia zrywki (w stosunku do planowanej pierwotnie odległości zrywki), w trzech przedziałach: do 500 m, od 501 do 1000 m i powyżej 1000 m. Marian Wiśniewski zaznaczył, że po początkowym zastosowaniu standardu mogą pojawić się „choroby wieku dziecięcego”: – Po przetargach pewnie spłyną uwagi od przedsiębiorców, może trzeba będzie pewne zapisy doprecyzować – przyznał.
Stare katalogi odchodzą do lamusa
Prelegenci z ORWLP w Bedoniu, którzy nad nowymi katalogami pracowali, w pierwszej kolejności skupili się na rysie historycznym powstania dotychczasowych katalogów, obowiązujących od 2003 do kwietnia br., co miało wykazać, dlaczego zawarte w nich normy odbiegają jakoby od rzeczywistości. W czasach słusznie minionych katalogi służyły do rozliczania prac pracowników zatrudnionych w strukturach LP. Zostały opracowane nie na podstawie rzeczywistego normowania, lecz na podstawie wykazów realizacji robót, czyli dokumentacji płacowej. Stosowano w nich tzw. napięcie norm – procentowy stosunek czasu zadanego do czasu rzeczywistego, który wynosił wówczas 120%. Dzięki temu w katalogach stosowano tzw. 20-procentową „zachętę akordową”. W ogólnym zarysie tak powstałe katalogi, po kolejnych perturbacjach, zostały wprowadzone w postaci zarządzenia nr 99 z 2003 r. w sprawie wprowadzenia katalogu norm czasu pracy dla prac leśnych, które funkcjonowały dotychczas. Co ciekawe, miał to być katalog tymczasowy, ale, jak widać, nie ma nic trwalszego nad prowizorkę. Przedstawiciele Bedonia podkreślali, że dotychczasowe katalogi nie powstały zatem na bazie faktycznych pomiarów czasu pracy w terenie wraz z badaniem czynników zmiennych, które wpływają na pracochłonność, jak również nie uwzględniały postępu technicznego, organizacyjnego i cywilizacyjnego oraz zmian przepisów BHP. Stąd też potrzeba jego weryfikacji.
Nowe katalogi w pozyskaniu i zrywce
W zagospodarowaniu, póki co, stosowane będą stare katalogi, natomiast nowe katalogi opracowano dla pozyskania (osobno pilarką i osobno harwesterem lub inna maszyną z głowicą ścinkową) oraz dla zrywki drewna. Nie mają one formy tabelarycznej, jak dotychczas, tylko algorytmów zintegrowanych z SILP-em. Norma czasu dla konkretnych pozycji wyliczana będzie na podstawie modelu matematycznego, który uwzględnia m.in.: pięć grup gatunkowych, warunki terenowe, pięć stopni trudności, sześć grup sortymentowych, przeciętne średnice sortymentów. Zgodnie z zarządzeniem dyrektora generalnego LP nr 22 z dnia 13 kwietnia br. nowe katalogi będą obligatoryjnie stosowane przez nadleśnictwa od najbliższej tury przetargowej.
Za podstawę weryfikacji norm czasu pracy w pozyskaniu i zrywce przyjęto pomiary faktycznego czasu pracy i pozostałych elementów nakładu czasu, związanych z procesem produkcji (czyli zastosowano chronometraże i fotografie dnia pracy). Badania chronometrażowe w terenie prowadzono w roku 2009, 2011 i 2015. W roku 2017 nastąpiło pełne wznowienie prac normowania i weryfikacji. Ogólne zasady do opracowywania nowych i weryfikacji istniejących norm czasu pracy, oprócz badania czasu na podstawie bezpośrednich obserwacji, to m.in. przyjęcie napięcia norm = 100% (co oznacza, że przeciętna godzina pracy jest zbliżona do jednej normogodziny, czyli likwidacja zachęty akordowej) oraz ustalenie średniego błędu przewidywania. Błąd przewidywania dla prac ręcznych i ręczno-maszynowych przyjęto na poziomie 11%, a dla prac mechanicznych – 10%. Oznacza to, że czynnik zmienny istotnie wpływający na wydajność to ten, który przekłada się na czas w większym stopniu niż te 10 czy 11% i trzeba go uwzględnić w obliczeniach pracochłonności. Czynniki zmienne, których wpływ uznano za przekraczający dopuszczalny błąd przewidywania, to: m3/ha powierzchni manipulacyjnej, przeciętna pierśnica w połowie długości sortymentu, procent nachylenia terenu, uwilgotnienie, odległość przejazdów, procent nachylenia szlaku stałego, typ nawierzchni szlaku stałego, stan nawierzchni szlaku stałego, liczba sortymentów, gatunek. Te parametry są najprawdopodobniej uwzględniane przez algorytmy, które będą wyliczać pracochłonność na konkretnych pozycjach. Na spotkaniu niestety nie umożliwiono przedsiębiorcom orientacyjnego porównania dla konkretnych pozycji czasochłonności przy zastosowaniu norm dotychczasowych i nowoopracowanych. Trudno zatem mówić w tej sytuacji o rzeczywistych konsultacjach z interesariuszami, jakimi są przedsiębiorcy leśni. A to przecież na podstawie katalogów szacowana jest przez nadleśnictwa wartość zamówień na usługi. Na spotkaniu przedstawiono zatem tylko post factum garść ogólników.
Wzrost wydajności o 250%?
Zespół z ORWLP w Bedoniu, weryfikując stare katalogi i tworząc nowe, przyjął ogólne założenie, że wydajność pracy Wp = Sp x Pp x O x L, gdzie, Sp – środki produkcji (pilarki, maszyny wielooperacyjne), Pp – przedmiot pracy, O – organizacja pracy, L – czynnik ludzki. W odniesieniu do starych katalogów przyjęto, że Wp = 0,5 x 1,0 x 0,8 x 1,0 = 0,4. Oznacza to 2,5-krotny wzrost wydajności, czyli o 250%! Skąd wartości współczynników w powyższym wzorze? Uznano, że środki produkcji Sp poprawiły się średnio o 50% (stąd wskaźnik 0,5), przedmiot pracy się nie zmienił, organizacja pracy się poprawiła o ok. 20% (wskaźnik 0,2 – co pokrywa się z likwidacją opisanego wcześniej „napięcia norm”), zaś czynnik ludzki się nie zmienił. Ogólnie stwierdzono zatem, że postęp technologiczny i organizacja pracy zwiększa dotychczasową wydajność pracy, w związku z czym normy czasu pracy maleją. Można było na spotkaniu odnieść nieodparte wrażenie, że prace nad nowymi katalogami prowadzono tak, by potwierdzić założoną hipotezę roboczą. Pod koniec spotkania Waldemar Spychalski zadał pytanie wprost: – Czy faktycznie katalogowe normy wyjdą nam o 2,5 raza mniejsze? O tyle pracochłonność musi być zmniejszona? Czyli rozumiem, że przy nowych kosztorysach, na rok przyszły, Lasy Państwowe będą brać pod uwagę stawkę godzinową nie 20 zł, ale przynajmniej 50 zł? Ze strony Bernarda Deusa z ORWLP w Bedoniu i naczelnika Krzysztofa Rostka padła zdawkowa odpowiedź: – Bardzo dobrze pan rozumie. Naczelnik Jarosław Piekutin stwierdził, że nowe rozwiązania testowano w RDLP w Szczecinku: – Nie puszczamy tego na żywioł. Chodzi nam o urealnienie tej pracochłonności – zapewniał. – Chciałbym, żeby ten model teoretyczny nie wyrządził skutków jak najbardziej realnych w rynku zamawiania usług leśnych, nie doprowadził do upadku systemu zamawiania – podsumował obawy branży usługowej Artur Kunda. – Spodziewamy się, że na przetargach może być gorąco.
Marek Bodył

Dodatkowe informacje